Rzeczywistość, tak jak ją postrzegamy, jest jedynie cienką powierzchnią nad przepaścią niewidzialnych struktur. Z jednej strony fizyka kwantowa – z jej precyzyjną matematyką i sprzecznymi z intuicją prawami – bada ukryte warstwy materii, gdzie cząstki nie są już stałymi bytami, ale możliwościami, które przekształcają się w samym akcie obserwacji. Z drugiej strony, analityczna psychologia Carla Gustava Junga bada głębie psychiki, odkrywając symbole, archetypy i subtelne powiązania, które wyłaniają się z tajemniczego dialogu między nieświadomością a świadomością. Dwa światy. Dwa języki. Dwa pozornie odległe brzegi. Fizyka kwantowa mówi nam, że pod makroskopową rzeczywistością porusza się pole niewidzialnych możliwości; Jung przypomina nam, że pod indywidualnymi myślami i emocjami działają zbiorowe wątki, archetypowe korzenie i uniwersalne schematy. W obu przypadkach powierzchnia nie wystarcza: trzeba ją przekroczyć.
Książka ta powstała w konkretnym celu: aby zbudować most. Most mentalny i koncepcyjny, zdolny połączyć rygorystyczną dyscyplinę nauki z symboliczną głębią psychologii, tworząc przestrzeń, w której te dwie wizje mogą dialogować bez utraty swojej tożsamości.
Ta zbieżność nie wynika z próby wymuszenia podobieństwa. Wynika ona raczej z historycznego dialogu, który ukształtował się już w latach czterdziestych XX wieku. Jung długo dyskutował z Wolfgangiem Paulim, jednym z ojców mechaniki kwantowej. Pauli, który otrzymał Nagrodę Nobla w 1945 roku, szukał u Junga psychologicznego przewodnika, który pomógłby mu zrozumieć powracające sny w okresie głębokiego kryzysu osobistego. Jung ze swojej strony znalazł w matematycznej rygorystyczności Pauliego rozmówcę, który był w stanie poddać próbie jego najśmielsze hipotezy. Ich spotkania w Zurychu i korespondencja prowadzona w latach 1932–1958 stworzyły rzadki przykład dialogu między nauką a psychologią głębi. Wielu historyków nauki postrzega tę korespondencję jako jedną z pierwszych poważnych prób zbadania związku między świadomością a współczesną fizyką.
Jung często mówił o synchroniczności, zjawisku, które opisał jako znaczący zbieg okoliczności, którego nie da się wyjaśnić prostymi prawami przyczyny i skutku. Pauli, który dobrze znał nieprzewidywalne zachowanie cząstek subatomowych , uważał synchroniczność za intuicję potencjalnie zbliżoną do nieznanej jeszcze zasady wszechświata. Jung nigdy nie oczekiwał, że fizyka potwierdzi jego teorie, ale twierdził, że psychika i materia mają wspólną strukturę, której nauka jeszcze w pełni nie opisała.
Dzisiaj niektórzy fizycy teoretyczni, tacy jak Henry Stapp w Stanach Zjednoczonych czy Paavo Pylkkänen w Finlandii, powrócili do tych pytań. Proponują oni modele, w których świadomość może zachowywać się jak pole kwantowe, zdolne do wpływania na rzeczywistość w sposób, którego nie da się sprowadzić wyłącznie do aktywności neuronowej. Hipotezy te mają tę zaletę, że ponownie otwierają dialog, który był przerwany przez wiele dziesięcioleci. Dialog, który zachęca do postrzegania świadomości nie jako produktu ubocznego mózgu, ale jako głębszego zjawiska, które może wynikać z fundamentalnych praw wszechświata.
W tym splocie psychologii głębi, fizyki teoretycznej i filozofii umysłu Jung nadal zaskakuje. Jego intuicje, często uważane za zbyt śmiałe dla ówczesnej myśli naukowej, znajdują dziś nowe życie na frontach badań naukowych.